Historia z łóżkiem ortopedycznym w tle…

Moja babcia jest wspaniałą osobą. Wszystkie wspomnienia z nią związane są zabarwione ciepłem i uśmiechem. Nigdy nie krzyczała, zawsze rozpieszczała wszystkie wnuki i ciężko pracowała. W wieku osiemdziesięciu lat dostała udaru. Od tamtej pory jest sparaliżowana i leży w łóżku. Szok minął, pozostał smutek i chęć ulżenia babci w cierpieniach.

Ulżyć babci dzięki łóżku ortopedycznemu

łóżko ortopedyczneGdy było już pewne, że babcia nie wstanie, postanowiłam porozmawiać z rodzeństwem o kupcie babci łóżka ortopedycznego. Już w szpitalu nasłuchałam się o odleżynach, problemach z podparciem do jedzenia, z trudnościami w przewracaniu ciała. Jasnym było, że babcia może leżeć na zwykłym łóżku, ale chciałyśmy zrobić najwięcej ile się dało. Nawet najtańsze łóżko ortopedyczne miało ruchome części, zgięcia, które ułatwiały podnoszenie, zmianę pozycji, które poprawiały bezpieczeństwo i odciążały osoby sprawujące opiekę. Nic więcej dla babci zrobić nie mogłyśmy. Tylko rzeczy, które można było do łóżka dokupować. A to materace odleżynowe, to wysięgniki… Faktem jednak jest, że łóżko to było zbawieniem dla nas wszystkich. Przy karmieniu nie trzeba było podnosić babci i podsuwać jej poduszek pod plecy. Nóg zgiętych w kolach nie trzeba było trzymać, bo nie zsuwały jej się przy strasznie osłabionych mięśniach i w nocy nikt się nie martwił, że przy ataku babcia może spaść z łóżka. Wzięty na raty nie był takim obciążeniem, a i my wiedzieliśmy, że robimy coś dobrego. Mieliśmy tylko nadzieje, że nikomu więcej z naszej rodziny to łóżko się nigdy nie przyda.

Wkrótce potem urodziła moja siostra i ja urodziłam. Na świecie pojawiły się dwa kolejne życia. I na tym polega ten cały cykl. By jedno ustąpiło drugiemu miejsca. A my cały czas wierzymy, że babcia już nie cierpi.