Nie zatrzyma mnie nawet brak części do Peugeota

Jechałam tak długo. Nie wiedziałam ile i nie chciałam wiedzieć. Upływający czas nie był teraz dla mnie ważny, a i tak nie miałam gdzie się spieszyć. Zegarek w moim Peugeocie nie chodził chyba od zawsze. Tzn. chodził, ale nie tak jak trzeba. Nikt nie wiedział, jak prawidłowo ustawić godzinę. Jeden guziczek, jedna część samochodu – tak nieistotna, a tak irytująca, że każdy starał się zapomnieć o istniejącym problemie i udawać, że wie która godzina.

Podróż Peugeotem

części do peugeotJechałam od południa. Ponieważ robiła się już wczesna jesień wiedziałam, że niedługo zacznie się robić szarówka. Wiedziałam też, że nie wymieniłam ostatnio prawej, spalonej żarówki i zrobiłam kilkaset kilometrów bez jednego światła. Jechałam w stronę puszczy i nie bardzo widziało mi się, stracić obydwa. Potrzebowałam trochę światła, potrzebowałam jasności – tu na drodze i w swoim życiu. Szukałam gdzieś wzrokiem stacji benzynowej lub przydrożnego szyldu, z hasłem: „popsuł Ci się samochód? Pomożemy Ci”, ale nic takiego nie widziałam. Przejechałam kolejne parę kilometrów, słusznie zauważając, że zabudowania widzę już coraz rzadziej, i powoli czułam niepokój. „Czy tak trudno kupić jakieś części do peugeot?” – pomyślałam w duchu – „Przecież nie wymagam tak wiele”. Nie wymagałam, faktycznie, poczułam to w tej chwili gdy rozpadało się niemożliwie, a moja prawa wycieraczka odmówiła mi posłuszeństwa. Rozpłakałam się. Byłam zmęczona, zła i głodna. Nie działała mi wycieraczka, zaczynało brakować benzyny, jechałam na jednym świetle w wielki las i czułam, że jak za moment coś się nie zmieni to wrócę.

Przystanęłam na poboczu. „Autoczęści” – napis widniał jakieś 100 metrów naprzeciw mnie. Z podniecenia wysiadłam z auta i pobiegłam w tamtą stronę zamiast pojechać. „Czynne do 18” – „zdążyłam”. Po pięciu minutach podbudowana, miałam znów energię by jechać dalej, prosto przed siebie. Zjadłam kanapkę, wymieniłam żarówkę i wróciłam za ster, w poszukiwaniu szczęścia.