Ośrodek kolonijny w górach

Pamiętam, że gdy byłam mała to praktycznie w każde wakacje wyjeżdżałyśmy gdzieś razem z rodzicami. W momencie gdy byłyśmy już w wieku szkolnym to zaczęłyśmy jeździć także same. W sumie pierwszy raz pojechałyśmy w góry.

Piękny ośrodek w górach

ośrodek kolonijny

W sumie to dziwię się dzisiaj mamie, że na pierwsze kolonie wysłała mnie razem z siostrą akurat w góry. Przecież od naszego domu było to naprawdę daleko. A przecież wiadomo, że dzieci na pierwszych koloniach mogą się zachowywać różnie. Czasem są nawet takie sytuacje, że trzeba pojechać po prostu po dziecko bo za bardzo tęskni. Dużo bliżej byłoby przecież jeśli mama by nas wysłała nad morze. Jednak ona twierdzi, że nie brała nawet pod uwagę takiej opcji, że może coś być nie tak i że możemy tak bardzo tęsknić, że trzeba by było po nas jechać. Zresztą podobno wcześniej zostawałyśmy same u dziadków i nigdy nie chciałyśmy wcześniej wracać do domu. W każdym razie z tego co pamiętam to ten ośrodek kolonijny był naprawdę bardzo ładny. Był to duży budynek w stylu góralskim, który był przystosowany w całości dla dzieci. Na górze znajdowały się pokoje z łazienkami a na parterze była duża stołówka. W tej stołówce zresztą podawano typowo góralską kuchnię, która nam bardzo smakowała. Myślę, że w tej stołówce było nawet lepsze jedzenie niż w niejednej restauracji. Po prostu musiała gotować tam naprawdę dobra kucharka. Przed tym ośrodkiem kolonijnym znajdował się naprawdę duży plac zabaw, na którym to było chyba wszystko co mogło chcieć dziecko w tamtych czasach. Ale korzystaliśmy tylko z niego gdy nie było pogody.

Te pierwsze kolonie wspominam naprawdę bardzo dobrze. Potem z siostrą jeździłyśmy już tylko nad morze. W sumie w górach byłyśmy tylko raz. A żałuje bo było tam naprawdę wyjątkowo dobrze.